Profil GdzieMieszkac na Facebook'u

Wybrałeś tag:

odpoczynek

czwartek, 28. january 2016, 23:04
Jak zachować się w onsenie? Nie tylko w Japonii!

Jak zachować się w onsenie? Nie tylko w Japonii!

Onseny, czyli naturalne gorące źródła są popularną formą relaksu mieszkańców Japonii, ale można je też znaleźć w Chile, Argentynie czy we Włoszech. W Japonii na gorących źródłach są wybudowane często publiczne łaźnie (sentō) i baseny. Gorąca woda wypływająca ze źródła może mieć nawet 90 stopni, ale ta, która znajduje się w łaźniach jest już schłodzona do ok. 60 stopni. Woda ta jest bogata w pierwiastki i minerały. Najtańsze są łaźnie mieszane (męskie i damskie razem) i na łonie natury (najbardziej spektakularne), ale można też wykupić pobyt w droższych prywatnych (rodzinnych) basenach. Woda jeziora paruje, ponieważ spod domku wypływa gorące źródło, tam też można się wykąpać za darmo. W Japon...

więcej
poniedziałek, 27. january 2014, 10:44
Gdy zostajemy w domu

Gdy zostajemy w domu

Pierwszy raz od grudnia zostaliśmy w domu na weekend.    Baśce dziękujemy za narzędzia,  Pani z Bloga „Moje wypieki„: za przepis Nasze rady: użyjcie jak w przepisie czekolady gorzkiej,  nie dodawajcie (zimnej ! O zgrozo!)  wody, mleka do rozcieńczania czekolady Wszystko wg. przepisu się uda, bo my jak zwykle zaczęliśmy zmieniać, dlatego zaczęły powstawać na końcu takie „kulfoniki” :) Trufelek na ostatnim zdjęciu, powstał dokładnie wg. przepisu, więc wyszedł najładniej:) ...

więcej
środa, 01. january 2014, 13:59
Takayama – Nowy Rok, snieg i jedzonko

Takayama – Nowy Rok, snieg i jedzonko

Buddyście Sylwestra spędzają na modlitwie w świątyni i ustawiają się w kolejce do uderzenia gongiem w świątyni. Tego dnia nie widzieliśmy żadnych fajerwerków. Sami obaliliśmy małą buteleczkę szampana na schodach przy rzece, życząc sobie wspaniałego kolejnego, wspólnego Nowego Roku! Kolejnego dnia nie ruszaliśmy się nigdzie daleko. Nogi same nas niosły, wiec ostatecznie powędrowaliśmy do wioski pierwszych mieszkańców. Po drodze śnieg był tak lepki, że grzechem było nie ulepić bałwanka :) Po wizycie w sklepie Bulldog, przymierzaniu czapki w kształcie kupy, głodni poszliśmy szukać przystępnej knajpki, gdzie moglibyśmy ukoronować kulinarnie nasz pobyt w Japonii...

więcej
piątek, 27. december 2013, 14:11
Wytchnienie w ruchu

Wytchnienie w ruchu

Pobudka po czterech godzinach snu. Szybki marsz do bankomatu i jest! – gotowka laduje w portfelu. Wyprowadzka z miniaturowego pokoiku, kawka i odgrzewane w mikrofalowce kanapki w przydroznym sklepiku. znowu ladujemy na dworcu. Stamtad jedziemy do Kamakury obejrzec tamtejsze swiatynie i las bambusowy. Na posag Buddy nie mamy juz czasu, ale widzimy jeden ogromny z okeien pociagu. Na planowany wczesniej pieciogodzinny trekking tym bardziej czasu brak. Delektujemy sie chrupiacymi przekaskami wystawionymi „na sprobowanie” w sklepach. Zjadamy chyba tyle, ze moznaby zapelnic nimi ze dwa opakowania. Obiadek w zaufanej sieci wykwintnych restauracji – czyli odgrzewany w...

więcej
środa, 22. may 2013, 19:01

z wyjazdu na wyjazd

Tak jesteśmy na miejscu, a raczej tymczasowo, bo w piątek znów w drogę. Na kolejną radość, radość K. i A. :)

więcej
wtorek, 14. may 2013, 16:29
Koniec lezenia, jedziemy dalej

Koniec lezenia, jedziemy dalej

Juz za 7 godzin bedziemy siedziec w minibusie (cokolwiek ma ten rodzaj autobusu ma znaczyc) siedziec w drodze do Kambodzy. R. straszy mnie malaria, bym zjadla leki. Dobrze juz dobrze, bede dobra zona i je zjem. Skonczylismy dzis turnus opalania. W sumie na plazy w ciagu 7 dni lezelismy 2, no moze 2.5. Dzis R. mial swoj najlepszy bilardowy strzal w zyciu. Gralismy na tarasie na drugim pietrze restauracji przy samej plazy. Biala bila wybila sie tak dokladnie, ze (cudem omijajac zamrazarke z lodami) przeleciala dwa pietra w dol i wciaz w locie, przeslizgujac sie pomiedzy niskim murkiem a stropem, spadla jeszcze poziom nizej, pod takim katem, ze zanim uderzyla o ziemie, zdolala jeszcze przelecie...

więcej
środa, 08. may 2013, 13:56
Nieumiarkowanie w plażowaniu

Nieumiarkowanie w plażowaniu

Poszlismy na idealna plaze. Piaszczysta, z wysokimi palmami. Slonce w idealnym zenicie. Woda nawet sto metrow od brzegu gleboka na 1.3m. Krem z filtrem 30 uzyty. Wszystko niby idealnie, ale wrocilismy do domu obolali i czerwoni jak buraki. Na obiad wybralismy tilapie. Ryby okazaly sie ogromne, a zupa krewetkowo-jarzynowa miala chyba poltora litra. Pysznym rybom pozostawilismy jedynie glowy, ale zupie nie podolalismy. Za to w czasie posilku mi (R.) pod stolem podolaly komary. Naliczylem przynajmniej 24 ukaszenia na nogach, bo srodek przeciwko nim oczywiscie zostal w domku (wyszlismy tylko na chwile na obiad , a poza tym wczoraj zadnych komarow nie bylo). Na szczescie ponoc tu malarii nie ma....

więcej



najchętniej czytane

wszystkie

|

miejsca

|

popularne tagi

Zobacz wpisy